Między biegiem a biegiem – od zamkowych ruin do kogutomatu
Ostatni weekend marca upłynął nam pod znakiem Pucharu Koziołka – dwudniowych zawodów inaugurujących sezon biegów na orientację.
W sobotę o godz. 11:00 wystartowaliśmy w biegu średniodystansowym rozgrywanym w malowniczych wąwozach Parchatki. Sprawnie pokonaliśmy trasę pomiędzy kolejnymi punktami kontrolnymi, dzięki czemu po dotarciu na metę mieliśmy jeszcze kilka godzin do wieczornego biegu sprinterskiego w Kazimierzu Dolnym, którego start zaplanowano na godz. 19:00.
Zamiast czekać bezczynnie - regenerować się i odpoczywać, wpadliśmy na szalony pomysł, żeby wykorzystać ten czas na zwiedzanie Janowca. Naszym celem był górujący nad Wisłą zamek, którego ruiny od wieków stanowią jeden z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu tego regionu.
■ Lokalizacja: Zamek w Janowcu
Zamek w Janowcu został wzniesiony na początku XVI wieku przez ród Firlejów. W kolejnych stuleciach był rozbudowywany przez następnych właścicieli, stając się okazałą renesansową rezydencją magnacką. Dziś zachowane ruiny pozwalają wyobrazić sobie dawną świetność budowli, a dodatkową atrakcją są piękne widoki na dolinę Wisły oraz położony po drugiej stronie rzeki Kazimierz Dolny.
Tuż obok zamku znajduje się skansen prezentujący tradycyjną architekturę regionu. Najcenniejszym obiektem jest XVIII-wieczny dwór przeniesiony z Moniak, otoczony zabudowaniami gospodarczymi. Spacerując po skansenie można zobaczyć, jak wyglądało życie mieszkańców tych terenów przed wieloma dziesięcioleciami, a całość doskonale uzupełnia wizytę na zamku.
Po zwiedzaniu znaleźliśmy jeszcze czas na obiad, a przed samym startem biegu w Kazimierzu Dolnym zrobiliśmy zakupy w... kogutomacie. Tak, dobrze czytacie – kogutomat to specjalny automat sprzedający słynne kazimierskie koguty. Wiedzieliście, że istnieje takie urządzenie?
Wieczorem wróciliśmy już do sportowej rywalizacji, ale to właśnie spontaniczne zwiedzanie między startami sprawiło, że ten dzień był wyjątkowo udany.