Słowenia na długi weekend – od Adriatyku po Alpy Julijskie
Dzień 1 – Czwartek. W drogę!
Nie musieliśmy długo zastanawiać się, jak wykorzystać czerwcowy długi weekend. W porównaniu z naszymi wcześniejszymi wyprawami wyjazd do Słowenii wydawał się całkiem prosty logistycznie. Marcin kupił winiety na Słowację, Węgry i Słowenię, spakowaliśmy bagaże i ruszyliśmy na południe.
Podróż przez Polskę upłynęła spokojnie, choć trzykrotnie zatrzymywały nas procesje z okazji Bożego Ciała. Przed samym Barwinkiem czekało nas zaskoczenie – częściowo otwarta trasa S19 oraz brak charakterystycznej stacji Orlen, która przez lata była obowiązkowym punktem postoju dla podróżujących na południe Europy. Obiekt został całkowicie rozebrany.
Przez Słowację przejechaliśmy sprawnie i jeszcze tego samego dnia dotarliśmy nad Balaton – największe jezioro Europy Środkowej, nazywane często „węgierskim morzem”. Wieczór wykorzystaliśmy na spacer wzdłuż brzegu i po marinie. Setki zacumowanych jachtów, zachodzące słońce i wakacyjna atmosfera były idealnym początkiem naszej podróży.
Noc spędziliśmy w okolicy Balatonu.
■ Lokalizacja: Balaton
Dzień 2 – Piątek. Podziemny świat Postojnej
Przy śniadaniu poznaliśmy innych podróżników z Polski. Jedno małżeństwo przyjechało nad Balaton z córką, by objechać jezioro rowerami. Druga para wracała motocyklem z Bałkanów przez Albanię, Czarnogórę i Macedonię. Takie spotkania zawsze przypominają nam, jak wiele jest sposobów na odkrywanie świata.
Prognozy pogody na ten dzień nie napawały optymizmem. Około godziny 10:00 przekroczyliśmy granicę węgiersko-słoweńską, a chwilę później zaczął padać deszcz.
Na taką pogodę mieliśmy idealny plan – zwiedzanie Jaskini Postojnej, jednej z największych atrakcji Słowenii.
■ Lokalizacja: Jaskinia Postojna
Już po przyjeździe zaskoczyła nas skala tego miejsca. To nie tylko jaskinia, ale ogromny kompleks turystyczny z hotelem, restauracjami, sklepami i rozbudowaną infrastrukturą. Tłumy odwiedzających nikogo tu nie dziwią – sporą część stanowili Polacy.
Zwiedzanie rozpoczyna się przejazdem elektryczną kolejką, która pokonuje ponad 3,5 kilometra podziemnych korytarzy. Po wykupieniu biletów na określoną godzinę, pół godziny wcześniej trzeba być w kolejce, a 15 minut wcześniej odbywa się boarding na pokład kolejki.
Sama podróż trwa około 15 minut i już robi ogromne wrażenie. Następnie wraz z przewodnikiem spaceruje się około kilometra przez najpiękniejsze komnaty jaskini.
Wśród imponujących stalaktytów i stalagmitów przewodnik dopatrywał się kurczaków, lodów i spaghetti. Niestety dla nas wycieczka odbywała się tuż przed obiadem...
Jaskinia Postojna słynie również z niezwykłych mieszkańców. Żyje tu ponad 150 gatunków zwierząt jaskiniowych, a największą gwiazdą jest odmieniec jaskiniowy, zwany „ludzką rybą” lub „małym smokiem”. Ten ślepy płaz występuje wyłącznie w regionie krasowym Bałkanów, może przeżyć bez jedzenia nawet 10 lat i dożyć wieku około 100 lat.
Po zwiedzaniu jaskini odwiedziliśmy także Vivarium Proteus, gdzie dzięki audioprzewodnikowi w języku polskim poznaliśmy bliżej fascynujący świat podziemnej fauny. W akwariach udało nam się wypatrzeć gatunki jaskiniowe meduzy, krewetek i jeży.
Po godzinie 17:00 podjechaliśmy pod Zamek Predjama. Choć wnętrza były już zamknięte, sam widok budowli robi ogromne wrażenie. Średniowieczny zamek został dosłownie wbudowany w pionową ścianę skalną i uchodzi za jeden z najbardziej niezwykłych zamków Europy.
■ Lokalizacja: Zamek Predjama
Dzień 3 – Sobota. Adriatyk i włoska pizza
Ten dzień rozpoczęliśmy w Piranie – jednym z najpiękniejszych miast słoweńskiego wybrzeża.
■ Lokalizacja: Miasteczko Piran
Piran zachwyca wąskimi uliczkami, architekturą i śródziemnomorskim klimatem. Warto wejść na miejskie mury oraz dzwonnicę. Z góry rozciąga się fantastyczny widok na czerwone dachy miasta, Adriatyk i okoliczne wybrzeże (rzut oka w lewo na wybrzeże chorwackie, w prawo na wybrzeże włoskie).
Przy okazji pobytu nad Adriatykiem skorzystaliśmy też z kąpieli w morzu oraz porcji lodów w lokalnej chocolaterii.
Następnie odwiedziliśmy pobliskie saliny w Sečovlje. To baseny solne, z których sól morska pozyskiwana jest tradycyjnymi metodami od ponad 700 lat. Oprócz walorów historycznych jest to również cenny obszar przyrodniczy, gdzie można obserwować liczne gatunki ptaków.
■ Lokalizacja: Saliny w Sečovlje
Po południu przekroczyliśmy granicę z Włochami i zatrzymaliśmy się w urokliwym miasteczku Cividale del Friuli. Miasto zostało wpisane na listę UNESCO dzięki zabytkom związanym z kulturą Longobardów.
■ Lokalizacja: Cividale del Friuli
Po krótkim spacerze po miasteczku zasiedliśmy do kolacji w lokalnej pizzerii Pà Pizza Pà Enrico. Pizza przygotowywana była na oczach gości, a z pieca wyjeżdżały kolejne pizze w imponującym tempie. Do posiłku otrzymaliśmy również gratisowy dzbanek wody – prosty gest, który świetnie wpisuje się we włoską gościnność.
Wieczorem wróciliśmy na nocleg do Słowenii.
Dzień 4 – Niedziela. Szmaragdowa Soča i Alpy Julijskie
Pierwszym punktem dnia była dolina rzeki Soča, uznawana za jeden z najpiękniejszych zakątków Słowenii.
■ Lokalizacja: Dolina rzeki Soča
Charakterystyczny szmaragdowy kolor wody sprawia, że rzeka wygląda niemal nierealnie. Najpierw zatrzymaliśmy się przy historycznym Moście Napoleona, a następnie ruszyliśmy szlakiem do wodospadu Kozjak.
Trasa prowadzi przez las i wzdłuż potoku, a jej finałem jest wodospad Kozjak ukryty wewnątrz skalnej komnaty. Ostatni odcinek wiedzie wąską kamienną ścieżką i drewnianymi pomostami.
Dalsza część dnia upłynęła pod znakiem alpejskich krajobrazów. Górskie drogi pełne były motocyklistów i rowerzystów zmierzających w kierunku przełęczy Mangart. Marcinowi też chodził po głowie wyjazd tą drogą, ale na wyświetlaczu przeczytaliśmy, że droga była jeszcze zamknięta dla ruchu samochodowego. Według informacji z internetu miała zostać otwarta dopiero pod koniec czerwca.
■ Lokalizacja: Przełęcz Mangart
Ruszyliśmy więc w dalszą drogę. Naszym celem była Planica – światowa stolica lotów narciarskich. To właśnie tutaj znajduje się słynna mamucia skocznia Letalnica. Można bezpłatnie wejść pod jej próg (1202 stopnie) lub wjechać kolejką i z bliska zobaczyć obiekt, na którym wielokrotnie bito rekordy świata. Chętni, którzy chcą poczuć emocje jak skoczkowie mogą z góry zjechać w dół tyrolką.
■ Lokalizacja: Skocznia Planica
W budynku niedaleko skoczni są m.in. sklep, toalety czy taras widokowy na najwyższym piętrze. Jest też całoroczny tor do narciarstwa biegowego. W tutejszej kawiarni można zjeść deser podawany na specjalnym ceramicznym talerzu w kształcie skoczni narciarskiej.
Parking na miejscu jest bardzo duży i stosunkowo niedrogi (4 euro/ dzień).
Na zakończenie dnia odwiedziliśmy Jeziora Fusine po włoskiej stronie granicy. Obeszliśmy dookoła jezioro Superiore - według nas ładniejsze, a później Inferiore. Wokół każdego z nich są leśne ścieżki i punkty widokowe z malowniczym krajobrazem na niebieską wodę i pokryte śniegiem Alpy.
■ Lokalizacja: Jeziora Fusine
Dzień 5 – Poniedziałek. Vintgar, Bled i Bohinj
Od rana ruszyliśmy do Wąwozu Vintgar – jednej z największych atrakcji turystycznych Słowenii.
■ Lokalizacja: Wąwóz Vintgar
Dopiero na miejscu kliknęliśmy zakup biletów online na stronie: www.vintgar.si
Do wąwozu wchodzi się przez bramki wyłącznie w określonym czasie widniejącym na bilecie. Tuż za bramką każdy dostaje kask. Wcześniej przy kasach dzieci dodatkowo otrzymują drewniane kulki, które posłużą im do rozwiązania zagadek i zabawy na trasie.
Drewniane pomosty prowadzą tutaj wzdłuż rwącej rzeki Radovny pomiędzy wysokimi ścianami skalnymi. Po drodze można podziwiać liczne kaskady i niewielkie wodospady.
Naszą uwagę zwróciły niewielkie ptaki nurkujące w wartkim nurcie rzeki. Potrafią chodzić po mokrych skałach i zanurzać się pod wodę w poszukiwaniu pożywienia.
Na końcu trasy znajduje się malowniczy wodospad Šum.
Następnie pojechaliśmy nad jezioro Bled – najbardziej rozpoznawalny symbol Słowenii. Zanim zeszliśmy nad wodę, weszliśmy na punkt widokowy Ojstrica. Panorama jeziora z wyspą, średniowiecznym zamkiem i otaczającymi górami należy do najpiękniejszych widoków w całych Alpach Julijskich. Jest to widok, na który można patrzeć godzinami. Aż tyle czasu jednak nie mieliśmy. Zrobiliśmy kilka fotek i zeszliśmy w dół, żeby popływać w jeziorze.
■ Lokalizacja: Jezioro Bled
Po kąpieli ruszyliśmy nad Bohinj – największe naturalne jezioro Słowenii. W przeciwieństwie do bardziej turystycznego Bledu panuje tu spokojniejsza atmosfera. To idealne miejsce na relaks, plażowanie, spacery i aktywny wypoczynek.
■ Lokalizacja: Jezioro Bohinj
Wieczorem odwiedziliśmy jeszcze wyjątkową atrakcję – Fontannę Piwną Green Gold w Žalcu. Region ten słynie z uprawy chmielu i produkcji piwa. Po zakupie specjalnego kufla z mikrochipem można degustować z fontanny różne piwa rzemieślnicze pochodzące z lokalnych browarów. Wybraliśmy wariant obejmujący sześć degustacyjnych porcji po 100 ml. Kufel można zabrać ze sobą jako pamiątkę
■ Lokalizacja: Fontanna Piwną Green Gold
Dzień 6 – Wtorek. Nieplanowana Austria
Ostatni dzień rozpoczęliśmy od porannych zakupów i przygotowań do drogi powrotnej.
Początkowo wszystko szło zgodnie z planem, jednak nawigacja postanowiła nas zaskoczyć. W pewnym momencie znaleźliśmy się na przejściu granicznym z Austrią. Chwila konsternacji – przecież mieliśmy wracać przez Węgry!
Nie chcąc ryzykować wysokiego mandatu, kupiliśmy jednodniową austriacką winietę i zaczęliśmy analizować trasę. Po krótkich kalkulacjach zdecydowaliśmy się jednak zawrócić i wrócić na planowaną drogę przez Słowenię, Węgry i Słowację.
Tak zakończyła się nasza podróż po Słowenii – kraju, który zachwycił nas różnorodnością. W ciągu kilku dni zobaczyliśmy Adriatyk, alpejskie jeziora, spektakularne wodospady, podziemne królestwo jaskiń i jedne z najpiękniejszych górskich krajobrazów Europy. To miejsce, do którego zdecydowanie warto wrócić.
Przykładowe ceny w Słowenii
- Noclegi – ok. 120 zł za osobę w bardzo ładnych kwaterach prywatnych z kuchnią. Rezerwowaliśmy przez apkę Booking.
- Parkingi – od 1,8 do 6 euro za godzinę. W zasadzie wszędzie są płatne. Najlepiej korzystać z aplikacji EasyPark – można przedłużać czas postoju siedząc na plaży lub będąc na szlaku, dzięki czemu nie płaci się więcej, niż potrzeba.
- Bled – oprócz parkingu za nic nie płaciliśmy. Wejście na Ojstricę i plażowanie są bezpłatne.
- Jezioro Bohinj – płaci się tylko za parking. Spacer szlakiem wokół jeziora, plażowanie i pływanie - bezpłatne.
- Planica – wejście na skocznie jest w cenie parkingu (4 euro za cały dzień). Deser w tamtejszej kawiarni kosztuje 4,90 euro, a kawa latte 3 euro.
- Jaskinia Postojna – przejazd kolejką i zwiedzanie z przewodnikiem kosztują 33,50 euro. Są różne opcje zwiedzania dostępne na stronie, więc warto wcześniej sprawdzić.
- Zamek Predjama – za parking nic nie płaciliśmy. Nie planowaliśmy zwiedzania wnętrz, więc pojechaliśmy po zamknięciu zamku, gdy na dolnym parkingu opłaty nie były już pobierane.
- Wąwóz Vintgar – bilet kosztuje 15 euro. Kupuje się go online na konkretną godzinę i minutę, a bramka wpuszcza dokładnie o wyznaczonej porze.
- Dolina Soczy – spacer i wędrówki szlakami są bezpłatne. Jeśli ktoś chce zobaczyć wodospad Kozjak, bilet wstępu kosztuje 5 euro.
- Piran – wejście na mury miejskie kosztuje 3 euro, podobnie wejście na dzwonnicę. Plażowanie i toalety są bezpłatne. Porcja lodów na głównym placu kosztowała 2 euro.
- Kto chciałby przywieźć sobie sól z Piranu to taniej kupić w supermarkecie (np. Lidl), niż w sklepach z pamiątkami.
- Pizza w pizzerii w Słowenii, do której wstąpiliśmy po drodze – 10 euro.